Lenovo ThinkPad P53s – mobilność, moc i estetyka

Lenovo ThinkPad P53s to notebook 4. generacji będący następcą P52

Lenovo ThinkPad P53s to notebook 4. generacji będący następcą P52 (z dopiskiem s). Mogłoby się wydawać, że w przypadku stacji roboczych estetyka to kwestia drugorzędna, jednak w urządzeniach z serii ThinkPad, producent ma w zwyczaju stosować stylowe i eleganckie obudowy znane z innych swoich produktów.

Lenovo ThinkPad P53s – Solidny brat P53

Lenovo ThinkPad P53s to notebook 4. generacji będący następcą P52

Lenovo ThinkPad P53s można nazwać alternatywną wersją dla P53. Producent poszedł w tym przypadku na kompromis i zdecydował się na zastosowanie mniejszej płyty głównej, innej baterii i procesora Intel 8. generacji. Dalej możemy wybierać spośród różnych ekranów (w tym 4K ze 100% pokryciem palety Adobe) i FHD IPS. Istotne jest to, że urządzenia te tak samo certyfikowane są przez niezależnych producentów oprogramowania np. Siemens, Bentley, Dassault, Autodesk i AVID. Warto zwrócić uwagę na zastosowane głośniki – w tym przypadku są to dwa głośniki stereo pracujące w technologii Dolby Audio z obsługą dynamicznych ustawień wirtualnego dźwięku.

Nie bez znaczenia jest łączność – ThinkPad P53s daje zabrać się gdziekolwiek zechcemy. Opcjonalna karta sieciowa WWAN pozwala na łączenie się z siecią wszędzie tam, gdzie zabraknie szybkiego Wi-Fi. Mówiąc o Wi-Fi to będzie pracować w standardzie 802.11ac. Do tego do przesyłania danych przyda się nowoczesne NFC. Stacja robocza jest świetnie zabezpieczona przed włamaniami i atakami hakerskimi. Zasłonka kamerki ThinkShutter nie dopuści żadnego nieproszonego gościa, FIDO poinformuje o próbie nieautoryzowanego logowania, natomiast czytnik linii papilarnych wraz z kamerą na podczerwień ułatwią weryfikację tożsamości. Jeśli chodzi o kartę graficzną to do wyboru mamy kilka wersji, maksymalnie do NVIDIA GeForce Quadro P520 z 2 GB pamięci GDDR5. Całość liczy 1,76 kg i ma 1,91 cm grubości.

 

Obraz z lenovo.com
awatar autora
Krzysztof Szewczyk Moderator
Od czasów szkolnych fascynowało mnie rozkręcanie komputerów na części, by przekonać się, co tak naprawdę kryje się pod obudową. Kiedyś potrafiłem godzinami siedzieć przy starym Commodore 64 czy Amidze, testując nowe gry i sprawdzając, czy można jeszcze bardziej wycisnąć z nich wydajność. Dziś z podobnym zapałem przyglądam się najnowszym modelom laptopów, procesorom i kartom graficznym, szukając w nich ducha dawnych pionierów informatyki.