Słuchawki do gier – a to zwykłe już nie wystarczą?

słuchawki i inne akcesoria
fot. Lenovo.com

Osoby, które korzystają ze zwykłych słuchawek komputerowych podczas gry nie wiedzą, ile tak naprawdę tracą. Korzystanie z dedykowanych słuchawek nie tylko gwarantuje lepszą zabawę, ale też podnosi komfort w trakcie rozgrywki. Na rynku dostępnych jest kilkadziesiąt modeli słuchawek gamingowych, ale wybór właściwego modelu nie będzie trudny. Dlaczego? Ponieważ możemy wyróżnić zaledwie cztery kategorie słuchawek gamingowych: tandetne, tanie, średniej klasy i gamingowe. Nie będziemy się skupiać na dwóch pierwszych grupach, a na dwóch ostatnich.

 

Nie oszczędzaj, bo nic nie usłyszysz …

 

słuchawki i inne akcesoria
fot Lenovocom

Różnica pomiędzy słuchawkami do słuchania muzyki a gamerskimi wychodzi w momencie ich zakupu. Jeśli mamy do wydania mniej, niż 250 złotych to prawdopodobnie nie kupimy słuchawek gamingowych. Polecane modele kosztują od 300 złotych w górę i na tej półce znajdziemy firmy takie jak: Creative, LG, Sony, Razer i wiele, wiele innych. Warto skupić się na firmie Razer, która nie tak dawno wydała na rynek model Razer Kraken 7.1 – słuchawki o niesamowicie przestrzennym dźwięku i odpowiedniej głębi. Koszt zakupienia tych słuchawek to ponad 700 złotych, ale uznawane są za jedne z lepszych, o ile nie najlepsze. Gamingowy sprzęt nie jest tani, ale z pewnością wart swojej ceny.

 

Godnym polecenia modelem będzie Superlux HMC631, który kupimy za około 250 złotych. Są to jedne z niewielu słuchawek, które są tanie, a oferują niesamowite wrażenia. Doskonale trzymają się głowy, skutecznie tłumią dźwięki i zapewniają odpowiednią głębię. Dla oszczędnych gamerów nie ma lepszego sprzętu na rynku.

 

A to zwykłe nie wystarczą? Nie!

 

Zakup słuchawek gamingowych to bardzo dobra decyzja. Dzięki nim lepiej odnajdziemy się w świecie nowoczesnych gier. Polecamy słuchawki z wyższych półek, gdyż te tanie niczym się nie różnią od słuchawek do smartphone’a.

awatar autora
Krzysztof Szewczyk Moderator
Od czasów szkolnych fascynowało mnie rozkręcanie komputerów na części, by przekonać się, co tak naprawdę kryje się pod obudową. Kiedyś potrafiłem godzinami siedzieć przy starym Commodore 64 czy Amidze, testując nowe gry i sprawdzając, czy można jeszcze bardziej wycisnąć z nich wydajność. Dziś z podobnym zapałem przyglądam się najnowszym modelom laptopów, procesorom i kartom graficznym, szukając w nich ducha dawnych pionierów informatyki.